Nasi partnerzy:

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Dlaczego szkolenia językowe w firmach przeważnie kończą się fiaskiem? ( ciąg dalszy artykułu ze strony 1)

 

Z mojego doświadczenia wynika, iż sytuacje w których punkt ciężkości ewidentnie przesunięty jest na rezultaty „twarde”, a więc szkolenie ma charakter „doraźny” i „zadaniowy”, stwarzają względnie niewielkie problemy w zakresie komunikacji i motywacji.

Główny target (a więc przykładowo: przysposobienie w ciągu 3 miesięcy pięciu szeregowych pracowników wysyłanych do Norwegii do pracy na platformie wiertniczej tak aby mogli porozumiewać się językiem angielskim w stopniu komunikatywnym; albo też: przeszkolenie w ciągu 3 semestrów dwójki menadżerów średniego szczebla do prowadzenia negocjacji w międzynarodowym środowisku; ewentualnie: przygotowanie wiceprezesa firmy do egzaminu TOEIC na poziomie 600 punktów) jest jasno określony. Wszystkie strony kontraktu są świadome swych zadań i obowiązków. Zadanie firmy szkoleniowej sprowadza się wówczas tak naprawdę głównie do działań czysto metodycznych, pracowników – do nauki, a instytucji zlecającej szkolenie - do zapłacenia faktury;).

Z praktyki wynika jednak, że o wiele częstsze są sytuacje, kiedy target „twardy” jest zdefiniowany bardzo ogólnikowo albo wcale. Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że koncentrujemy się na efektach „miękkich”. Ostatecznie dlaczego nie mielibyśmy założyć, iż nasi pracownicy po prostu w miarę bezstresowo pouczą się języka angielskiego, opanowując go w mniejszym lub większym stopniu? Pojawia się jednak tutaj ryzyko, iż stopniowo cel szkolenia rozmyje się zupełnie, a wraz z nim motywacje uczestników, oczekiwania i role poszczególnych stron, a w końcu i same szkolenie.

Niezależnie więc od tego, czy szkolenie ma charakter doraźny czy też stanowi  po prostu „bonus” dla pracowników, na samym początku dobrze jest precyzyjnie określić jego cele – i to zarówno w kategoriach „miękkich” jak i „twardych”. Ważne jest zwłaszcza dokumentowanie postępów Słuchaczy (i to nie tylko bynajmniej na potrzeby działu HR ale przede wszystkim dla nich samych!). Pamiętajmy, że Słuchacz, który w jasny i przejrzysty sposób nie widzi czynionych przez siebie postępów, zawsze traci motywację do nauki.

Rolą firmy szkoleniowej jest zasugerowanie instytucji zlecającej (która przecież ma prawo nie rozumieć specyfiki szkoleń językowych!) określonych rozwiązań. Pamiętajmy, że cele „twarde” muszą być dostosowane do potrzeb, tempa i możliwości Słuchaczy – nie chodzi przecież o to, żeby ich nadmiernie stresować czy też wywoływać swoisty korporacyjny „wyścig szczurów”, lecz żeby efektywnie ich zmotywować!

Osobną kwestię stanowi testowanie, które uważam za integralny i niezbędny element każdego udanego szkolenia. Niestety, w naszym kraju stosunek do testowania (i to zarówno po stronie testowanych jak i testujących) jest, delikatnie mówiąc, ambiwalentny. Jednym z pierwszych celów firmy szkoleniowej powinno być zatem wyrobienie wśród Słuchaczy właściwego rozumienia tego procesu. Jest to może zadanie niełatwe, ale chyba nie trudniejsze niż wypracowanie pozytywnej, optymistycznej a nawet entuzjastycznej postawy względem samej nauki języka angielskiego u osób, które zostały „przemielone” przez żarna polskiego systemu oświatowego… A to przecież coś, z czym stykamy się na co dzień.

Z kolei naistotniejszą kwestią leżącą po stornie instytucji zlecającej szkolenie – jej kierownictwa lub działu HR – jest stworzenie właściwych warunków dla jego prawidłowego przebiegu. Tak więc z jednej strony Zleceniodawca powinien jasno i precyzyjnie (a najlepiej mierzalnie!) określić swoje oczekiwania – zarówno względem firmy szkoleniowej jak i, przede wszystkim, samych uczestników. Z drugiej strony – należy zapewnić skierowanym na kurs pracownikom w miarę komfortowe a przede wszystkim stabilne warunki do nauki. Pracownik ustawicznie „odrywany” od zajęć nigdy nie osiągnie jakichkolwiek „twardych” czy też nawet „miękkich” rezultatów. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić szkoleniu niezbędnej stabilności, to chyba najlepiej w ogóle z niego zrezygnować…
A przecież z praktyki może być zupełnie inaczej. Udane szkolenie językowe w firmie nie tylko pozwala na osiągnięcie założonych rezultatów „miękkich” i „twardych”, ale też integruje i aktywizuje zespół, stając się źródłem szczerej satysfakcji dla wszystkich stron tego procesu.

Takich właśnie szkoleń Państwu (i sobie) życzę.

Grzegorz Trębicki, Ph. D.

 

Odwiedź również:
dr Grzegorz Trębicki - Private Language Consulting